Podsumowanie debaty w Komisji EMPL

Na czwartkowej porannej debacie podczas posiedzenia Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego mogliśmy po raz pierwszy oficjalnie usłyszeć stanowiska eurodeputowanych. Pokazała ona w jakim kierunku zmierzać będą ewentualne poprawki. 

Treść debaty nie była niestety zaskoczeniem. Wciąż bardzo głęboki jest podział pomiędzy państwami „starej” i „nowej” Unii. Najbardziej radykalnymi zwolennikami ograniczeń w delegowaniu pracowników są posłowie z państw Beneluksu i Skandynawii, a szczególnie z Holandii, Belgii, Danii, a ostatnio również z…. Estonii. Ciekawą nowością jest rozbieżność w poglądach Francuzów i Niemców – nawet w ramach tych samych ugrupowań część z nich opowiada się za, a część zdecydowanie przeciwko zmianom proponowanym przez Komisję Europejską.

Posłowie uczestniczący w debacie z dużymi emocjami odnosili się do projektu. Posłanka Agnes Jongerius, socjalistyczna sprawozdawczyni projektu, nieco cynicznie zaapelowała o odłożenie emocji na bok i wypracowanie wspólnego rozwiązania. Spora część dyskusji obracała się wokół problemu, czy zakres projektu powinien obejmować również sektor międzynarodowego transportu drogowego. Na różnorodność zjawiska, jakim jest delegowanie pracowników zwrócił uwagę poseł Czesław Hoc (ECR), który powiedział:

„Musimy patrzeć na praktyczne skutki, jakie [ta] propozycja będzie miała dla poszczególnych państw, pracowników i ich pracodawców oraz znaleźć rozwiązanie, które będzie działać dla wszystkich.”

Zwolennicy radykalnej rewizji Dyrektywy zwracali uwagę przede wszystkim na nieprawidłowości związane ze zjawiskiem delegowania pracowników. Wielu z nich żąda równych warunków nie tylko płacy (m.in. wątpliwości dotyczyły złych warunków zakwaterowania pracowników delegowanych). Jeden z europosłów stwierdził, że pracownicy delegowani przetrzymywani są w kontenerach. Dla większości, delegowanie utożsamiane jest z trwałą migracją, fałszywym samozatrudnieniem i pracą na czarno.

Przeciwnicy projektu, w szczególności Czesi, Słowacy, Słoweńcy i Polacy podnosili, że propozycja w żaden sposób nie rozwiąże problemów związanych z nielegalnym zatrudnianiem migrantów, dlatego że te problemy nie są związane z mechanizmem delegowania, które jest mechanizmem legalnym i pożytecznym. Nielegalne zatrudnienie jest problemem znacznie szerszym. Nieprawidłowości związane z delegowaniem zostały już w dużym stopniu rozwiązane przez Dyrektywę Wdrożeniową. Jak wiadomo, pracownicy delegowani stanowią 0,2% rynku zatrudnienia w UE. Natomiast szacuje się, że nawet 70% z osób migrujących w EU jest zaangażowane w pewnym momencie w nielegalną pracę.

Pani Poseł Danuta Jazłowiecka zwróciła uwagę na bardzo ważną kwestię dotyczącą zakładanych rozwiązań, mających na celu ochronę pracownika: 

„To co proponuje Komisja oznacza pozbawienie pracownika ochrony przez objęcie go prawem, którego w ogóle nie zna.” 

Zdaniem krytyków pracownicy delegowani nie tylko nie otrzymają lepszej ochrony, ale propozycja przyczyniając się do powstawania barier na rynku wewnętrznym pozbawi ich pracy. Na uwagę w tym kontekście zasługuje wypowiedź posła Kosmy Złotowskiego (ECR):

„Jeżeli celem propozycji rewizji ma być walka z szarą strefą to jest strzelanie z armaty do wróbli. Jedyną grupą, która ucierpi na propozycji będą małe i średnie przedsiębiorstwa”

Debata mimo wszystko była dużo bardziej merytoryczna i mniej ideologiczna niż miało to miejsce cztery lata temu podczas analogicznej debaty na temat Dyrektywy Wdrożeniowej. 9 marca minie rok od ogłoszenia propozycji. Liczymy, że czas ten będzie wystarczający dla posłów, aby pogłębić swoją wiedzę na temat delegowania i zastąpić stereotypy informacjami opartymi na faktach.

MZ