Solidarność wspólnoty ryzyka – współczesne problemy w ubezpieczeniach społecznych

„Solidaryzm w ubezpieczeniach społecznych”

XXVIII konferencja naukowa PSUS zorganizowana przez Okręg Północny Polskiego Stowarzyszenia Ubezpieczeń Społecznych na zamku Gniew, 13-14 września 2018 r.

Od czasu do czasu warto odłożyć na bok codzienny znój wyliczania składek, pilnowania terminów zgłoszenia ubezpieczonych, kontrolowania rzetelności płatników, czy ustalania prawa do świadczeń i zastanowić się jakie wartości stały za tymi codziennymi czynnościami. I czy stoją one tam nadal?

Dla członków Polskiego Stowarzyszenia Ubezpieczenia Społecznego okazją dla takiej głębszej refleksji była konferencja w Gniewie poświęcona solidarności – aksjologicznej podstawie ubezpieczeń społecznych.

Już w pierwszej sesji referatów prelegenci, A. Wypych–Żywicka, U. Kalina–Prasznic oraz K. Antonów, uporządkowali jednoznacznie i bez większych sporów kwestie terminologiczne, dzięki czemu dalej dyskusje toczyły się już wokół solidarności wspólnoty ryzyka. Solidaryzm był nurtem społeczno-filozoficznym malującym człowieka jako istotę stadną, społeczną. Solidarność w ubezpieczeniach społecznych pełni przede wszystkim funkcję wychowawczą i występuje tylko w momencie wnoszenia składek. Próżno jej szukać w źródłach prawa ubezpieczeń społecznych. Nie ma jej w katalogu zasad w ustawie systemowej. Można ją natomiast wywieść z przepisów Konstytucji (zwłaszcza z Preambuły) i ustawy systemowej. Dlatego prawnicy nazywają ją meta-normą [A. Wypych–Żywicka]. Dylemat czy solidarność w ubezpieczeniach społecznych jest wartością obiektywną czy subiektywną pozostaje nierozstrzygnięty.

Więcej tu pytań niż odpowiedzi.

Jaka solidarność? – Jakiej wspólnoty? Tak wiele czasu, środków i energii członkowie tej „wspólnoty” poświęcają na optymalizację składek z jednej strony i wyłudzanie świadczeń z drugiej, że nie chce się wierzyć, że działania te wynikają z imperatywu solidarności z innymi członkami wspólnoty ryzyka. Prof. Antonów wskazał na trzy strukturalne przejawy deformacji solidarności wspólnoty ryzyka :

  • nadużywanie świadczeń, zwłaszcza zasiłku chorobowego,
  • nielojalność składkowa – np. nielegalny outsourcing, fikcyjne dzieło,
  • udział osób nie mających dochodów we wspólnocie ryzyka.

Z pierwszym przejawem ZUS coraz skuteczniej walczy dzięki zmianom utrudniającym zawyżanie podstawy wymiaru składek (i świadczeń) [S. Kasprowski]. Ten drugi celnie zilustrował R. Pacud porównując rzeczywistą odprowadzoną wartość składek w branży budowanej i gastronomicznej. Próba była symboliczna (raptem 9 małych firm), ale o tyle reprezentatywna, że “niewidoczna” dla ZUS. Zgadnijcie… i/lub zajrzyjcie do jego badań. Niektóre firmy budowlane w ogóle nie są płatnikami składek; nie mają wszak obowiązku zgłaszać „wykonawców dzieła” do ubezpieczenia społecznego.

Cóż to za solidarność, gdy wymuszona jest obowiązkiem składkowym?

Czy brak symetrii między wkładem a świadczeniami to już solidarność? Z drugiej strony, czy ekwiwalentność świadczeń wyklucza solidarność, a jedynie system ubezpieczeń zakładający mechanizm redystrybucji dochodów realizuje zasadę solidarności? System emerytalny, na etapie budowania uprawnień, jest wręcz pozbawiony cech solidarności [U. Kalina – Prasznic]. Jest wysoce zindywidualizowany i ekwiwalentny. Chodzi naturalnie o ekwiwalentność kompensacyjną a nie funduszową [R. Pacud]. Fundusz jest bowiem silnie dotowany. Niby wszyscy o tym wiemy, ale dane statystyczne zaprezentowane przez dr H. Zalewską [ZUS] pokazały, że deficyt w funduszu emerytalnym utrzymuje się na stałym poziomie, a nawet nieznacznie się zmniejsza. I to mimo rosnącej liczby świadczeniobiorców. Deficyt poważnie wzrósł natomiast w funduszu chorobowym w ciągu ostatnich pięciu lat. Nie stało się to bynajmniej za sprawą zasiłków chorobowych, w tym tych zawyżonych przez nieodczuwających solidarności z pozostałymi członkami wspólnoty ryzyka. Podpowiem, że to z funduszu chorobowego finansowane są zasiłki macierzyńskie, od kilku lat wypłacane dłużej. Także ojcom. Może pora zmienić nazwę na fundusz macierzyński?

Czy dotowanie FUS przez podatników, wśród których mogą być i bywają podmioty wyłączone ze wspólnoty ryzyka (macierzyństwa) stanowi przejaw solidarności wykraczającej poza tę wspólnotę?

Solidarność wspólnoty ryzyka podważa też tyleż powszechne co błędne mniemanie o rychłej niewypłacalności FUS, zwłaszcza jeśli chodzi o emerytury. Prognozy ZUS temu akurat przeczą – ostrożne scenariusze snute poza rok 2040 pokazują, że mimo gwałtownego starzenia się populacji, przy niezwiększonym poziomie dotacji, fundusz emerytalny zbilansuje się [H. Zalewska]. Czego nie da się powiedzieć o funduszu chorobowym. Pardon – macierzyńskim.

Żadna konferencja PSUS nie obyłaby się bez dyskusji o rolnikach [H. Pławucka], górnikach i prokuratorach [R. Pacud, K. Antonów].

Przywołanie tych grup w kontekście solidarności lub jej braku oraz ekwiwalentności lub jej braku jest jak najbardziej uzasadnione. Moją uwagę przykuł jednak mniej oczywisty, choć bardziej jaskrawy przykład strukturalnego (i całkowitego) wyłączenia zasady solidarności wspólnoty ryzyka, który odkryła przed uczestnikami konferencji D. Dzienisiuk: W ubezpieczeniu wypadkowym pracodawca płaci składki, choć nie uczestniczy we wspólnocie ryzyka, a wyłącznie pracownik/ubezpieczony może zostać świadczeniobiorcą. Sama wspólnota ryzyka w ubezpieczeniu wypadkowym jest także łatwa do podważenia. W wypadku komunikacyjnym część poszkodowanych ulega wypadkowi przy pracy (kierowca, konduktor), część wypadkowi w drodze do pracy, a jeszcze inni pasażerowie wypadkowi nieszczęśliwemu. Poszkodowani niewątpliwie dzielili ryzyko. Nawet zdarzenie było jedno. Zakres ochrony ubezpieczeniowej (i świadczeń) będzie jednak różny.

Solidarność jako podstawa aksjologiczna ubezpieczeń społecznych ma się dobrze, ale miałaby się lepiej, gdyby dotyczyła tylko wspólnoty ryzyka.

dr Marek Benio, Wiceprezes IMP