28 lipca, 2020

Puls Biznesu: Totalny chaos w delegowaniu

Unijna dyrektywa zmienia zasady wynagradzania i zatrudniania pracowników już od 30 lipca. Każdy kraj wprowadzi własne przepisy. Do dziś nie wiadomo jakie.

Około 500 tys. Polaków to pracownicy delegowani, wykonujący zadania w krajach UE, a około 90 tys. polskich firm delegowało choć raz w historii przynajmniej jednego pracownika — szacuje dr Marek Benio, założyciel i wiceprezes stowarzyszenia Inicjatywa Mobilności Pracy (IMP). Tylu przedsiębiorców dotkną wchodzące w życie 30 lipca zmiany. Po raz pierwszy państwa członkowskie nie mogły zastosować przepisów krajowych wcześniej, więc w najbliższy czwartek 27 unijnych krajów zacznie wprowadzać regulacje dostosowane do znowelizowanej dyrektywy. Każdy na swój sposób…

Dużo zmian, zero informacji

Zmiany w dyrektywie dotyczą wynagradzania, warunków zatrudnienia oraz zachowania zasady korzystności. Po pierwsze od 30 lipca będzie obowiązywał wymóg wypłaty wynagrodzenia uwzględniającego wszystkie obowiązkowe składniki, stosowane w państwie przyjmującym (czyli kraju, do którego pracownik jest delegowany). Dotychczasowe przepisy wymagały tylko stosowania stawek minimalnych. Nie musi to oznaczać podwyżki, z pewnością jednak przybędzie biurokracji. — Problem w tym, że źródła prawa opisujące obowiązkowe składniki są rozsiane w każdym państwie członkowskim w ustawach, a także lokalnych i branżowych układach pracy. Niełatwo je znaleźć, tymczasem pracodawca osób delegowanych będzie musiał już za dwa ostatnie dni lipca naliczać ich wynagrodzenia według nowych zasad — mówi Marek Benio. Dyrektywa nakłada na państwa członkowskie obowiązek, by na jednej stronie internetowej zamieściły warunki zatrudnienia. Na tydzień przed wejściem w życie dyrektywy strony internetowe nie zawierały tych informacji. Francja przygotowała zmiany przepisów już w lutym 2019 r. — Strony istnieją, ale nie ma na nich żadnych konkretów: nie wiemy, jakie są warunki zatrudnienia, z czego składa się wynagrodzenie — mówi Marek Benio. Liczy, że zamęt będzie przejściowy, i podpowiada, jak sobie radzić w tym czasie. — Informacje można uzyskać np. od kontrahenta, pamiętając, że negocjowana cena usługi zależy od składników wynagrodzenia. Droższą opcją jest skorzystanie z drogiego pośrednictwa prawnego czy doradztwa — mówi wiceszef IMP. Więcej w Pulsie Binzesu.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ